Mostrando entradas con la etiqueta santiago de chile. Mostrar todas las entradas
Mostrando entradas con la etiqueta santiago de chile. Mostrar todas las entradas

lunes, 6 de octubre de 2014

Magia, magia, magia!

Jakis czas temu, mialam niesamowita mozliwosc spelnienia swoich marzen. Zupelnie przypadkiem. To chyba wlasnie ten element zaskoczenia sprawia, ze niektore rzeczy sprawiaja nam jeszcze wiecej frajdy. Opowiem dzis historie o tym, jak zostalam kopciuszkiem na dwa dni. Nie ma tu romantycznego happy endu. Jest za to magia. 
Pewnego czwartkowego wieczora, gdy mialam juz wychodzic znowu za pozno z pracy a Juan byl w podrozy do La Serena, zadzwieczal moj telefon dajac znak, ze przyszla wiadomosc na messenger facebookowy. O tej porze?? Przeciez o tej porze Polska spi. Sprawdzilam szybko, stojac juz w drzwiach kancelarii wiadomosc i czytam "Czesc Karola, jestesmy w Buenos, jutro bedziemy w Santiago na chwile, moze chcesz sie spotkac?". Kto? Nie wiem. Jutro? Nie moge, pracuje. Gdy wrocilam do domu, porozmawialam chwile z tajemniczym nadawca wiadomosci i wszystko stalo sie jasne. Galkowo (google it! :)) jak zwykle polaczylo ludzi. Nastepnego dnia rano szybko dogadalam sie z szefem, mowiac mu jaka jest sytuacja i... dostalam wolne bez wolnego. Czyli nikt mi pensji nie obcial a nie przyslugiwaly mi wciaz wakacje, wiec ich tez nikt nie odliczyl. To juz pierwszy magiczny element tej historii.

miércoles, 3 de septiembre de 2014

I´m back!

Pewnie nikt sie juz tego nie spodziewal, ale.... ZYJE! Malo tego, postanowilam nawet cos napisac.
Obiecalam w ostatnim tekscie post o meblach. Kto sledzi mnie na wspanialym "fejsbuku" ten wie, ze czasem Chile nie kocham tak bardzo i musze polamentowac i pobiadolic sobie troszeczke od czasu do czasu. Gdy w jednym z wielkich, komercyjnych, zupelnie nieoryginalnych sklepow z meblami i artykulami dekoracyjnymi dorwalam arcydzielo z wymalowanym tekstem Keep calm and love Chile tak sie usmialam w duchu, ze musialam przywlec ze soba to dzielo, godne niemalze ironii Salvadora Dali i powiesic w dobrze wyeksponowanym miejscu. Na szczescie bylo tanie, wiec moje nowe motto przelane na drewniane deski nie zruinowalo moich finansow osobistych. Jak juz wspominalam wczesniej IKEA tu nie istnieje, wiec jej lokalny odpowiednik, HOMY nalezacy do giganta monopolisty - grupy Falabella, sluzyl mi przy zaspokajaniu mych fantazji architekta wnetrz, ktorym kazda kobieta sie czuje, gdy dostaje klucz do nowego lokum.